Menu Content/Inhalt
Home

e-turystyka

VIVO Gallery

VIVO Gallery

Aconcagua 2010

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
JEBEL TOUBKAL EXPEDITION No. 2

Pomysł na wyprawę do Maroka, aby zdobyć jego najwyższy szczyt, narodził się w listopadzie 2008 roku, kiedy to podczas weekendowego wypadu zwiedzaliśmy Marakesz i jego okolice. Dziś mamy 16 czerwca roku 2011. Siedzę w porcie lotniczym Stansted oczekując lotu na lotnisko Menara w Marrakeszu. Ale wróćmy jeszcze w czasie o trzy miesiące wstecz, ponieważ to wtedy odbyła się nasza pierwsza próba zdobycia Toubkala. Właśnie wtedy, w marcu, siedmioosobową grupą wyruszyliśmy na podbój tejże góry. Podbój nie ukończony stuprocentowym sukcesem. Pech chciał, że akurat w czasie tych kilku dni naszego pobytu, góry opanowały śnieżne zamiecie. Spadły ogromne ilości śniegu i wejście było zbyt niebezpieczne. Śniegu po pas. Nieprzetarte, zasypane szlaki, zagrożenie lawinowe. Dotarliśmy jedynie na wysokość 3200m n.p.m. do schroniska, w którym przenocowaliśmy i na dzień następny zdecydowaliśmy nie ryzykować – i słusznie zrobiliśmy wnioskując po wyprawie, którą zamierzam tu opisać. 

Czytaj całość
 
Maroko, cel: Jabal TOUBKAL
Dzieki uprzejmości Roberta Sierakowskiego możemy na naszej stronie zaprezentować fragment jego relacji z wejścia na Jabal Toubkal w marcu 2007. Pełna relacja (i więcej zdjęć) z wyjazdu do Maroka dostępna jest na stronie autora:
http://salsolo.republika.pl/MAROKO/maroko.html .
19-26 marca 2007, Maroko, cel: Jabal TOUBKAL

19.03, 6:55 - Wylot z Manchester do Maroka
Po lekkim opóźnieniu, krążeniu, lądujemy ok. 11:00 w Marakeszu. Państwo "policyjne". Dają jakieś karteczki, które należy wypełnić i oddać celnikowi. Wpisuje się imię, nazwisko, zawód, numer paszportu, adres zamieszkania, skąd się przybywa, dokąd się udaje, w jakim celu, i tym podobne pierdoły, jak na Ukrainie. Kontrola się ciągnie, kolejki długie. Upał w porównaniu z Europą.

Czytaj całość
 
"...Znów wędrujemy ciepłym krajem..."
Maroko/Atlas Wysoki – lipiec 2007

Podróż. Poznań, 28.06.2007 – wsiadamy do pociągu Euro Night jadącego z Moskwy do Frankfurtu nad Menem (bilet za ¼ ceny zakupiony 60 dni przed odjazdem). 11 godzin podróży i mamy cały dzień na zwiedzanie Frankfurtu. Potem noc na lotnisku Hahn i o 5.40 startujemy do Maroka (bilet lotniczy Ryanair ok. 70 Euro w dwie strony).

Marakesz. Przestawiamy zegarki o 2 godziny do tyłu i jedziemy do centrum miasta. Pierwsze wrażenie jest piorunujące: …jeśli ktoś nie widział chaosu, niech odwiedzi Marakesz. Cały bałagan w 45ºC może zdezorientować nawet najtwardszych podróżników. Jednak po pewnym czasie miasto, a szczególnie wieczorny plac Dżemma el-Fna staje się miejscem wyjątkowym...[1] Początki są trudne, bo okazuje się, że w Marakeszu nie potrafimy nawet przejść przez ulicę! Ale powoli przyzwyczajamy się do marokańskiego stylu bycia. W trakcie naszej całej wyprawy wyraźnie i czasem dotkliwie odczuwamy różnice w mentalności pomiędzy nami a Arabami czy zamieszkującymi góry Berberami. Przywiązują oni nadzwyczaj dużą wagę do pieniądza. Łatwo się zorientować po licznych próbach wymuszeń, naciągania i oszustw dokonywanych na turystach.

Czytaj całość
 

Atlas Wysoki

img_0057.jpg

Ulubione

 
 
designed by www.madeyourweb.com | joomla templates